Nowości
przyśpieszanie xp |torby papierowe |Około godziny szesnastej
„Około godziny szesnastej wyruszyło trzecie z kolei natarcie niemieckie, skierowane głównie na oba skrzydła naszego frontu obrony. Dla wprawnego ucha wściekła muzyka boju, jaka rozpętała się ponownie, dawała wystarczające wskazówki co do istotnych zamierzeń nieprzyjaciela. Zaczęły napływać alarmujące meldunki. Przed frontem słabych oddziałów 24 DP zarysowała się tendencja obejścia nas z Dobrostan wprost na Janów; na północy stawało się wyraźne, że przeciwnik usiłuje za wszelką cenę przełamać opór 48 pp, dążąc jednocześnie do przeskrzydlenia jego stanowisk od strony wsi Starzyska. Od
nosiliśmy wrażenie, że Niemcy wprowadzili tutaj do gry całą artylerię dywizyjną. Pułkownik PrugarKetling, płacąc pięknym za nadobne, skupił na przedpolu 48 pułku piechoty ogień wszystkich swoich baterii — pięciu lekkich i dwóch ciężkich. Nasze karabiny maszynowe pracowały gorączkowo, do granic wydajności. Niemcy ponosili dotkliwe straty, ale ich przewaga liczebna była przytłaczająca.
I my płaciliśmy obfitą daniną krwi. Ósma kompania 48 pp straciła 70 procent swego składu; ogień z niemieckich czołgów rozbił jej oba karabiny maszynowe i oba działka przeciwpancerne. Pomimo to dowódca kompanii, porucznik Krasij, trzymał się dzielnie i odpierał uderzenia niemieckie, aż sam padł zabity. Szef tej kompanii, sierżant Poprawa, jako wyborowy strzelec, w oczach pozostałych przy życiu żołnierzy położył 18 Niemców, ranny w bok i w nogę, strzelał jednak nadal, aż wreszcie ciężki granat niemiecki urwał mu rękę do łokcia. Dziewiąta kompania w rejonie cegielni, pomiędzy wsiami Szkło i Starzyska, broniła się dosłownie do ostatka; jej dowódca, porucznik rezerwy Fortuna, został ranny i wpadł w ręce Niemców, którzy przeskrzydlając nasze stanowiska przedostali się w głąb lasu. Dwie nasze baterie lekkie, zajmujące stanowiska w pobliżu posterunku bojowego dowództwa dywizji, stanęły nagle oko w oko z oddziałami niemieckiej piechoty, która wyłoniła się z zarośli na przeciwległym brzegu polany leśnej. W obu wypadkach baterie przepędziły przeciwnika kartaczami, strzelając a bout portant — z najbliższej odległości. Niemcy wycofali się na łeb, na szyję, pozostawiając w lesie wielu zabitych i rannych. Jeden z bombowców niemieckich, uwijając się nisko nad drzewami, został trafiony i spadł w płomieniach tuż przed skrajem lasu.“(1)
| Zgłosiłem się do naszego >>>>